Jack mknął ku ziemi z niewyobrażalną prędkością.
Koszmary wciąż skutecznie uniemożliwiały nam jakikolwiek ruch. Żadne z nas nie
było w stanie uratować bruneta. Jeszcze chwila, ułamek sekundy, a Jack zginie.
Tym razem już na zawsze. Że też ten idiota musiał wyrzec się mocy!
Rozumiałam jego powody aż nadto. Mimo to nie
mogłam uwierzyć, że zdecydował się to zrobić. Kto by pomyślał. Gdybym nie
towarzyszyła mu wtedy, gdybym nie poleciała za nim to chłopak zginąłby
wcześniej. Wtedy mogłam go uratować. Teraz jest już chyba za późno...
Nagle...
27 stycznia 2014
11 stycznia 2014
Rozdział VII Atak
- Koszmary!- krzyknęłam by ostrzec przyjaciół. Mroczne bestie, przypominające
konie mknęły ku nam z niewyobrażalną prędkością. Było ich tyle iż zakrywały
niemal całe niebo. Nie wiedziałam czy damy im radę. Były coraz bliżej. Ryknęłam
ostrzegawczo po czym zionęłam ogniem, niszcząc zaledwie trzy stwory. Rozsypały
się one w drobny pył i całkowicie zniknęły z pola widzenia.
-
Mrok!- warknęłam poirytowana.
-
Pokaż się padalcu!- dodała Agey lecz czarny pan raczej nie miał zamiaru się
ukazać. Czyżby wolał by jego koszmary zajęły się wszystkim?...
Subskrybuj:
Posty (Atom)