10 marca 2014

Rozdział X Decyzja

Postanowiłam już. Pomogę strażnikom pomimo tego jak bardzo ich nie znoszę. Zachowanie równowagi. To moje zadanie. Nie ma już odwrotu. Mogę już tylko iść na przód...

~*~



Każdy yeti skrupulatnie wykonywał powierzone mu zadanie, a wszystko po to by sanie były gotowe na czas. Oprócz tego należało przygotować karibu, a to wiązało się głównie z nałożeniem na zwierzęta specjalnej uprzęży. Zwykłemu człowiekowi mogło by się zdawać, że nie ma w niej nic nadzwyczajnego, a jednak jest. Dzwonki. Dźwięk, który wydają sprawia, iż żaden nieupoważniony człowiek nie zdoła dostrzec ani sań, ani reniferów. Innymi słowy dzwonki tworzą barierę, która maskuje magiczne stworzenia. Dodatkowo nikt oprócz Norda nie posiada takiego przywileju. Zazwyczaj wszelkie magiczne istoty chroni bariera zwana mgłą, która jest wystarczającym zabezpieczeniem. Rzadko się zdarza, aby normalny człowiek dostrzegł coś przez nią. Jednakże są wyjątki, ale to trudne do wytłumaczenia i sama w pełni tego nie rozumiem.


Nagle usłyszałam głośny huk. Drzwi oddzielające stajnie od tzw. pasa startowego zostały otworzone. Dopiero teraz w pełni mogłam ujrzeć te wspaniałe stworzenia. Nigdy bym nie przypuszczała, że są one tak duże. W kłębie mają ok. 170 cm. Z tego co się orientuję nie jest to normalne. Ogólnie rzecz biorąc, według ludzkich legend przewodnikiem zaprzęgu był renifer imieniem Rudolph, mający czerwony nos. Jednak z tym nosem to zwykła bajka dla małych dzieci. Choć Rudolph rzeczywiście istnieje to nie czerwony nos, a ponad przeciętne zmysły pozwalały mu na dobry lot nawet w najgorszych warunkach. Oprócz tego istniał jeszcze jeden mit dotyczący zaprzęgu. Według ludzi te zwierzęta potrafiły mówić. Oczywiście to prawda, ale tylko w Wigilię. Tylko Nord potrafił zrozumieć te stworzenia praktycznie zawsze. Tego zaszczytu dostępują także tzw. Wybrańcy. Jednak do tej pory zdarzyło się to tylko raz i w dodatku bardzo dawno temu.

Nagle renifery ruszyły, ciągnąc za sobą sanie w kierunku miejsca startu. Tego dnia stworzenia były aż nadto nadpobudliwe. Jeden wzajemnie kopał drugiego. Trudno było mi stwierdzić czy to z nienawiści czy może zniecierpliwienia. Lecz jedno było pewne. Nastroje były dość kiepskie.
- Zwariowaliście! Ja mam do tego czegoś wejść? - jęczał Zając.
- Nie marudź! - mruknął Nord. Natomiast Jack najwyraźniej otrzeźwiał, ale nie byłam do końca pewna czy zdaje sobie sprawę z tego co go czeka. Z typowym dla siebie entuzjazmem wskoczył do sań.
- Gdyby moja siostra mogłaby tu być. - westchnął smutno lecz wciąż się uśmiechał. Tak... Gdyby tylko znał prawdę o Emmie... W sumie to znał, ale utracił swe wspomnienia na skutek tego dziwnego rozwoju wypadków. Wciąż denerwuje mnie powód, dla którego podjął decyzję o zrzeknięciu się mocy. Ten idiota, Jamie. Powinnam była z nim porozmawiać. Jednak jest problem. Moja natura. W końcu jestem zmiennokształtnym duchem. Istotą niewidoczną dla zwykłych ludzi. To nie będzie łatwe. Istnieje tylko cień szansy, że ilość czasu jaki Bennet spędza z Jackiemi otworzyło Jamiemu możliwość oglądania przez mgłę magicznych istot. Jeśli okazałoby się to prawdą, mogłabym dowiedzieć się czegoś więcej o przyczynach wypadku. Może on widział coś co ja przeoczyłam? Muszę zostawić Agey i Sorrowa ze strażnikami. Tym razem nie mogę zabrać ich ze sobą.
- Wszyscy do sań!- zarządził Nord, jednocześnie wyrywając mnie z zamyślenia. Wszyscy prócz mnie i Sorrowa posłusznie wykonali polecenie strażnika. Wtedy dostrzegłam sposób na odłączenie się od grupy.
- Sanie są za małe by pomieścić smoka. - zauważyłam - Razem z Sorrowem znajdę inne wyjście, a wy już ruszajcie.
- Zgoda, ale pośpieszcie. Mamy mało czasu. - odrzekł Nord po czym wziął w ręce wodze.
- Spotkamy się na zewnątrz. - rzuciłam, za nim dałam sygnał dla smoka. Oboje ruszyliśmy biegiem wzdłuż jednego z korytarzy. Jako jedyny z trzech odchodzących od stajni, prowadził w kierunku wyjścia. Choć byłam tu zaledwie kilkanaście godzin to zdążyłam całkiem dobrze poznać to miejsce. Gdy byliśmy w połowie drogi, wstrzymałam bestię i sama jednocześnie się zatrzymałam. Sorrow spojrzał na mnie zaciekawiony, a ja rozejrzałam się dookoła.
- Musisz mi coś obiecać. - szepnęłam - Wiem, że go nie znosisz, ale proszę, nie pozwól mu zginąć. To ważne.
Smok kiwnął łbem na znak, iż rozumie. Nie wiedziałam czy tym razem dotrzyma danego słowa. Przecież nienawidzi Jacka.
- Ruszajmy, pewnie już na nas czekają. - dodałam i razem z gadem pobiegłam dalej wzdłuż korytarza. W końcu dotarliśmy do wyjścia. Szarpnęłam za mosiężną klamkę drzwi ze starego drewna. Nie stawiały oporu. Bez wahania wybiegłam na zewnątrz. Pogoda była wprost cudowna. Śnieżyce chwilowo ustąpiły, a temperatura wzrosła co było raczej dziwne, gdyż znajdowaliśmy się na biegunie północnym. Tu nie powinno być ciepło. Dobiegłam do krawędzi i jak gdyby nigdy nic skoczyłam wprost w przepaść. Chwilę spadałam by pozwolić memu ciału na krótki lecz wystarczający wypoczynek po biegu. Skupiłam się na postaci jaką chciałam przybrać, a na około mnie pojawiła się zielona mgła. To właśnie ona towarzyszyła każdej przemianie zmiennokształtnego, a jej kolor był uzależniony od koloru oczu. Poczułam przyjemne mrowienie, a moje ciało przemieniło się w potężne, gadzie cielsko o czarnych, połyskujących w blasku słońca łuskach. Rozłożyłam skrzydła i mocno nimi zamachnęłam. Jeśli nigdy nie mogliście latać na własnych skrzydłach to żałujcie. To najwspanialsze uczucie na świecie!
- Dalej! - popędził mnie Sorrow, wskazując na sanie Norda. Szybko zrównałam się z przyjacielem i razem dolecieliśmy do reszty. Agey siedziałam naburmuszona przed Jackiem. Zając wyglądał jakby zaraz miał puścić pawia. Sam właściciel sań śmiał się wniebogłosy, a nadopiekuńcza Zębuszka załamywała ręce. Jack nie potrafił chyba uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. W sumie trudno mu się dziwić. Piasek również był w dobrym humorze. Najwyraźniej lubił przejażdżki saniami.
- Widzę, że wszyscy już są! - zawoła entuzjastycznie Nord - Teraz możemy już skrócić sobie drogę moją ulubioną metodą. - rzekł z nieznikającym uśmiechem. W jedną rękę złapał wodze, a drugą zaś wyjął kryształowa kulę z kieszeni płaszcza. Podniósł ją na wysokość ust i coś wyszeptał. Szum dzikiego powietrza nie pozwolił mi wychwycić słów. Lecz sądząc po tym do czego służyły te kule, mogłam śmiało stwierdzić, że wypowiedział dokładną lokalizację miejsca, w jakim mamy się znaleźć.


Nadeszła pora na wcielenie mego planu w życie. Zwolniłam nieznacznie tak, aby Sorrow był tuż za saniami. Widziałam jak Nord wyrzucił kulę tuż przed zaprzęg. Magiczny przedmiot utworzył przejście, które mieniło się wszystkimi istniejącymi kolorami. Skrót między dwoma lokalizacjami został otworzony. Strażnik popędził renifery i wszyscy wlecieli do środka, a tunel się zamknął. Zostałam tylko ja. Etap pierwszy zakończony. Pora na wcielenie etapu drugiego. Zamachnęłam mocno skrzydłami i ruszyłam w kierunku południowo - zachodnim. Moim celem było miasto Burgess. Dzięki wypoczynkowi byłam pewna, że bez problemu dostanę się na miejsce. W końcu miałam spory zapas mocy.

~*~


Stworzenia, o których do tej pory słyszałem jedynie w bajkach i legendach okazały się być prawdziwe! To niewiarygodne, ale i trochę straszne... Skoro garstka tych istot jest realna to co jeszcze skrywa ten świat?


Gdy pędziliśmy przez ten dziwny tunel, gdzieniegdzie na jego ściankach pojawiały się obrazy różnych miejsc. Pojawiały się i znikały. Jedne pozostawały przez dłuższy czas, a inne wręcz przeciwnie. To co przedstawiały było bardzo zróżnicowane. Ludzie, którzy pojawiali się na nich potrafili się diametralnie różnić między sobą. Pokręciłem głową nie wiedząc co mam o tym wszystkim myśleć. Przysunąłem się na koniec sań. Za nim wlecieliśmy do tunelu, widziałem dwa smoki. Jeden o czerwonych łuskach, a drugi o czarnych. Chciałem przyjrzeć się im z bliska. W szczególności temu drugiemu, gdyż Sorrowa zdążyłem już aż za dobrze poznać. Oprócz tego zastanawiało mnie gdzie podziała się Ann. Ostatni raz widziałem ją jak biegła gdzieś z tym bezczelnym jaszczurem. Jednak po wydarzeniach z ostatnich paru dni, mogę śmiało stwierdzić, iż to ona była tym drugim smokiem. Pytanie tylko jak ona tego dokonała? Przecież ludzie nie mogą od tak zmieniać swojej postaci. Czyżby więc on nie była normalna...? Jest tak wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi. Mam nadzieję, że już nie długo je poznam. Uśmiechnąłem się lekko. Przecież nadzieja umiera ostatnia.


Wychyliłem się by w końcu przyjrzeć się obu bestią. Ku mojemu zaskoczeniu, zobaczyłem jedynie Sorrowa.
- Gdzie ona się podział? - szepnąłem cicho i usiadłem normalnie. Coś mi tu nie gra. Spojrzałem na czarnowłosą dziewczynę, będącą przyjaciółką Ann. Agey nerwowo się rozglądała.
Nagle coś usłyszałem. Wrota tunelu stanęły przed nami otworem. Nord pogonił renifery i wreszcie wylecieliśmy z tego pokręconego przejścia. Pod nami rozciągała się dolina. Słońce przyjemnie grzało. Aura była wprost idealna. Lecz, gdy spojrzałem na to co dzieje się przed saniami, zdębiałem.


Wszystko co do tej pory myślałem o świecie, straciło w tym momencie sens.


-----------------
Od Autorki: Wybaczcie mi moje spóźnialstwo! Nie sądziłam, że będzie aż tak źle, że nie będę mieć w ogóle czasu ;w; Jednak teraz powracam z nowym rozdziałem. Początkowo nie miał kończyć się w tym momencie, ale na to nic nie poradzę :P Po za tym byłby za długi i musielibyście czekać jeszcze dłużej. Tego nie chciałam. Więc co sądzicie o jubileuszowej dziesiątce? Domyślam się co powiecie. Nuda, nic się nie dzieje. Zaledwie garstka objaśnień i zapowiedź tego co dalej może się wydarzyć... Mam nadzieję, że pomimo swoich wad, rozdział przypadnie wam do gustu. W najbliższym czasie planuję także zmienić szablon bloga. Nie zdecydowałam się jeszcze na żaden konkretny. Nie wiem też czy czasem nie zrobić jakiegoś zamówienia u jakiejś szabloniarki... Bo o ile sama potrafiłabym zrobić grafikę, to z kodami CSS wciąż kuleję :P

Dobrze, skoro to już mam za sobą to teraz przyszła pora na zapowiedź jedenastki. Otóż opublikuję ją gdy tylko dostanę pięć komentarzy od różnych autorów(ja się nie liczę). Jeśli w ciągu 2 tygodni nie pojawi się wymagana ilość, ustalę przybliżoną datę. Tak, jestem niecierpliwa :P

Oprócz tego pozwolę sobie przypomnieć o konkursie organizowanym na stronie www.posegregowane.blogspot.com
Wystarczy tylko, że oddacie głos na Zakazane Wspomnienia w sondzie znajdującej się w bocznej kolumnie. To tylko parę sekund, a ile tym możesz dla mnie zrobić! Proszę, nie zapomnijcie o tym :) Można głosować do 16 marca.

A teraz już ostatnia sprawa, jaką na dziś przygotowałam. Pod poprzednim postem zostałam nominowana do nagrody Liebster Blog Award. Dokładnie nominację zawdzięczam Paulina Ławniczek. Przyznam, że byłam tym nieco zaskoczona. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie otrzymałam, więc chyba mnie rozumiecie. W każdym bądź razie, przejdę do rzeczy.


Co to jest Liebster Blog Award?


"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'.
Jest przyznawana też blogom o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwości do ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz, im 11 pytań. Nie wolno nominować blog, który Cię nominował"


Pytania i moje odpowiedzi:



1. Co było twoją inspiracją do stworzenia bloga?

Właściwie to trochę dziwna historia. Na dA pewna dziewczyna stworzyła swój komiks oparty na filmie Rise of the Guardians. Wtedy zrodziła się w mojej głowie chęć napisania czegoś swojego o Jacku. Parę dni później miałam sen, który był właśnie tym co zdarzyło się w prologu mojego opowiadania :)

2. Czy wierzysz w Jacka Frosta?

Jest to istota magiczna. Kaiju należą do tej samej kategorii więc tak. Wierzę xD

3. Czy sądzisz że demony istnieją?

Pewnie, że tak.

4. Jaki jest twój ulubiony film?

Oj, trudne pytanie :P Nie potrafię się zdecydować... Może How to train your Dragon. Dramworks wykonał kawał dobrej roboty : )

5. W jakich sytuacjach najczęściej przychodzą ci pomysły na pisanie?

Jakaś sytuacja z życia, wydarzenia ze świata, pod wpływem emocji... Wiele jest tego.

6. Czego najbardziej się boisz?

Tego, że stracę jedynych przyjaciół.

7. Co było twoim największym błędem jaki popełniłaś w życiu?

Przyjaźń z pewną dziewczyną, która zalazła mi za skórę, gdy ujawniła moją tajemnicę... Źle to wspominam.

8. Jakiej muzyki słuchasz?

To co wpadnie mi do ucha. Nie mam określonego, ulubionego gatunku. Jednakże jedynym gatunkiem jakiego nigdy w życiu słuchać nie będę to disco. Sorry, ale nie trawię tego :P

9. Lubisz oglądać bajki?

Tak. Wtedy zawsze przypominają mi się stare dobre czasy z dzieciństwa. Problem w tym, że przywołują one także przykre wspomnienia, dające powód do płaczu...

10. Jakie jest twoje największe marzenie?

Znaleźć w przyszłości pracę w jednych z dwóch największych amerykańskich wytwórni filmów animowanych. Dreamworks lub Disney. Chodź bardziej preferowałabym tę pierwszą.

11. Co (oprócz pisania) jest twoją pasją?

Grafika komputerowa, z którą wiążę swoją bardzo bliską przyszłość. Oprócz tego moją pasją jest również jazda konna.

To tyle jeśli chodzi o mnie. Czas na moje pytania i nominacje : )

Pytania:
1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
2. Czym dla ciebie jest ta nominacja?
3. Gdybyś mogła wyjechać do dowolnego kraju i tam zamieszkać, to jaki byś wybrała?
4. Twoje największe marzenie?
5. Co skłoniło cię do stworzenia swojego bloga?
6. Wolisz książki czy filmy?
7. Twoja ulubiona książka/film to?
8. Jakie są twoje słabe i mocne strony?
9. Gdybyś mogła stać się dowolnym stworzeniem(w tym dowolnym gatunkiem Kaiju) to jakie byś wybrała?
10. Jesteś otaku?
11. Jaką mangę/anime lubisz najbardziej?

Nominuję:

5. http://bakugan-history-of-life.blogspot.com/ - Jeśli chodzi o tego bloga to fakt, widnieję jako autorka, ale nie mam nic wspólnego z publikowanym tam tekstem. Jestem na tym blogu tylko z powodu iż Agey niezbyt radzi sobie z kodami HTML i CSS i zazwyczaj to ja muszę wszystko poustawiać :P

Wiem, że powinnam nominować jedenaście blogów, ale nie czytam ich za wiele :/ Wybaczcie, że nie mogę w całości spełnić tego warunku...


Do końca dzisiejszego dnia, komentarze dotyczące nominacji pojawią się na wyżej wymienionych blogach.

Pozdrawiam!

Ann

10 lutego 2014

Rozdział IX Bolesna Prawda

Na biegun dolecieliśmy koło godziny pierwszej w nocy. Zgodnie postanowiliśmy, że omówimy wszystko nad ranem. Yeti odprowadziły nas do pokoi gościnnych. Każde z nas dostało osobny. Przyjemnie było zmrużyć oko choć na parę godzin. Jednak jak dla mnie to i tak ten sen był zdecydowanie za krótki. O ósmej rano zostałam brutalnie obudzona przez moją przyjaciółkę, Agey. Czasami się zastanawiam czy ona w ogóle sypia...


~*~


Usiedliśmy wszyscy przed kominkiem w tzw. „centrum dowodzenia” i nie mam tu na myśli tego małego pokoiku, w którym  Nord pragnął zmusić Jacka do wyjawienia „swojego środka”. Cokolwiek to wtedy znaczyło.

W ręku trzymałam kubek pełen gorącego czekoladowego napoju, przyrządzonego najprawdopodobniej przez yeti. Słyszałam, że to one wykonują wszystkie zadania, ponieważ elfy są na to zbyt głupie. Z tego co zdążyłam się zorientować była to szczera prawda.
- Więc jak to się stało? - zapytał Nord. Nie podniosłam nawet wzroku z nad kubka. Przymknęłam delikatnie powieki i zaczęłam opowiadać.
- Wszystko wydarzyło się zaledwie cztery dni temu. Od zawsze obserwowałam Jacka. Starałam się, aby nie zrobił jakiejś głupoty. Tym razem nie było inaczej. Jednakże napięta sytuacja panowała już od kilku dni. Nie rozumiałam tego, gdyż wszystko na pozór było takie samo. Mimo to tej dziwnej energii było coraz więcej. Nie mam pojęcia co to jest... - zrobiłam krótką pauzę i wypiłam łyk gorącej czekolady. Później spojrzałam z osobna na każdą z osób zgromadzonych w tym pomieszczeniu. - To był normalny dzień. Przyleciałam do Burgess z opóźnieniem choć to zaledwie 40 kilometrów od mojego domu. Jednakże niewiele straciłam, gdyż zabawa dopiero zaczęła się rozkręcać. Zaszyłam się i obserwowałam. Jack wygłupiał się z dzieciakami. Stworzył dla nich fort i masę śnieżek do bitwy. Wtedy to kątem oka dostrzegłam szybko przemieszczający się czarny piasek. Tego dnia było dosyć wietrznie więc, gdy piasek zniknął to uznałam iż to nic takiego. W końcu to mogła być zwykła ziemia... Nieważne, wracając. Robiło się coraz ciemniej na zewnątrz. Nic dziwnego. Pod koniec listopada słońce zachodzi już po godzinie czwartej po południu. Jednak końca bitwy na śnieżki nie było widać. Niewielki pagórek, z którego dzieciaki mogły zjeżdżać na sankach był dobrze oświetlony. Nic nie wskazywało na to, że coś się wydarzy, a jednak... - westchnęłam ciężko za nim przeszłam do najważniejszej części. - Nagle chłopak, który rozmawiał z Jackiem i prawdopodobnie odpowiadał za dzieciaki, przewrócił się do tyłu. Niby nic, ale problem polegał na tym iż spadał ze stromej strony pagórka. Ten z kolei kończył się przy bardzo ruchliwej ulicy. Niby małe miasteczko, a jednak przejeżdża przez nie sporo aut. Znów kątem oka dostrzegłam ten piach, ale zignorowałam go i skupiłam całą uwagę na spadającym w dół nastolatkiem. Zgodnie z zasadą... nie powinnam się mieszać i tego nie zrobiłam. - syknęłam, zaciskając wolną rękę w pięść. - Chłopak mknął wprost na ulicę. Jack ruszył za nim chcąc mu pomóc. Lecz było już na to za późno. Nastolatek leżał ledwo przytomny na jezdni, a zza rogu wyłoniła się czarna terenówka. Nigdy w życiu nie widziałam takiego modelu. Dzieciaki przypatrywały się całej tej sytuacji z niemałym przerażeniem. W szczególności ta blondynka. Jack wpadł przed chłopaka chcąc go ratować. Odepchnął nastolatka na bok, ale był to zdecydowanie za słaby ruch. Mróz tak samo jak dla dorosłych był niewidzialny także dla ich przedmiotów więc pojazd przeniknął przez jego ciało, nie wyrządzając żadnej krzywdy.. Niestety chłopak, któremu chciał pomóc nie miał już tyle szczęścia. Został uderzony w tył głowy i nieprzytomny leżał na asfalcie. Terenówka jakby rozpłynęła się w powietrzu. Jack klęczał zrozpaczony nad ciałem przyjaciela. Karcił się i wyzywał iż nie zdołał mu pomóc. Gdy przyjechała karetka wezwana przez tą blond dziewczynę, zakradłam się i podsłuchałam rozmowy lekarzy. Z ich wstępnej diagnozy wynikało, że nastolatek doznał wstrząsu mózgu. Teraz zapewne leży w śpiączce w szpitalu. Jack się tym strasznie przejął. Stwierdził, że jeżeli nie potrafi ochronić bliskich mu osób to nie zasługuje na moc i wtedy jej się wyrzekł. Jednakże nie przewidział, że utraci wspomnienia... Zresztą tak jak mówił Nord, tak nie powinno się było stać. - pokręciłam głową. - To wszystko nie miało sensu aż do momentu, w którym zaatakowały nas koszmary, a ich głównym celem był Jack. Sądzę, że to Mrok jest odpowiedzialny za wypadek tego chłopca. Zrobił to celowo. Chciał się was pozbyć. - spojrzałam na strażników. - Chciał by dzieci w was zwątpiły i udało mu się. Wszystkie obwiniają was o to iż nie byliście tam. Nie pomogliście. Jacka oskarżają o to samo... - westchnęłam ciężko, a wokół zapadła cisza. Strażnicy spoglądali na siebie niepewnym wzrokiem, aż w końcu jedno z nich się odezwało.
- Wiesz kto uległ temu wypadkowi? - zapytał Zając. Spojrzałam smętnym wzrokiem na Jacka, który uważnie przysłuchiwał się mojej opowieści.
- Wypadkowi uległ, dziś już szesnastoletni Jamie Bennett.
- Jesteś pewna? - wyjąkała Zębuszka, która wyglądała jakby zaraz miałaby się rozpłakać. Pokiwałam nieznacznie głową.
- To był on. - odpowiedziałam. - Właśnie dlatego Jack się załamał i zrzekł mocy. Jamie pilnował swojej młodszej siostry, Sophie. Najwyraźniej Mróz zgodził się im towarzyszyć i obiecał, że zorganizuje dzieciaką zabawę. W przerwach, Jack i Jamie rozmawiali szeroko się uśmiechając. Dwaj najlepsi przyjaciele. Według mojej interpretacji Mrok chciał zabić pierwszą osobę, która uwierzyła w istnienie Jacka by wyeliminować strażnika zabawy, a także osłabić was. Prawdopodobnie w najbliższym czasie ostatecznie się z wami rozprawi. Jednakże póki co musimy dowiedzieć się, co stało się ze wspomnieniami Jacka, ponieważ jak już wspominałeś Nord, niemożliwe by spowodowała to przemiana.
- Idąc tym tropem to jedyną osobą, której mogłoby by zależeć na przechwyceniu wspomnień Mroza jest sam Mroczny Pan. - zauważyła Agey.
- Nawet jeśli to po co Mrokowi wspomnienia Jacka? - zapytał Zając.
- Chciałabym wiedzieć... - pokręciłam głową i wypiłam resztę gorącej czekolady, a później odłożyłam pusty kubek na lodowy stolik.
- Po prostu chce przejąć władzę. - mruknął smok, który ułożył się przy kominku.
- Do tego nie są mu potrzebne wspomnienia. - zauważyła Zębuszka.
- Może nie są mu potrzebne do niczego ważnego... - zaczęłam cicho. - Ale zabierając je spowodował, że Jack nie będzie w stanie mu przeszkodzić tak jak siedem lat temu...
- Dodatkowo sprawił, że strażnicy stracili większość swej mocy… - wtrąciła Agey.
- Może to mu się udać. - zakończył Nord.
- Tak. - przytaknęłam. - To musi być to.
- Proponuję złożyć Mrokowi niezapowiedzianą wizytę... - zaproponował Zając, głaszcząc swój bumerang. Mimowolnie się uśmiechnęłam na tę myśl. Jednak w głowie obmyślałam już zupełnie nowe zadanie... Zadanie, które może pomóc odnaleźć odpowiedzi na pewne pytania.
- Nie wiemy jeszcze jak odzyskamy te wspomnienia, ale wstępnie to dobry plan. - poparłam Zająca. - Ciekawi mnie jakim sposobem je podchwycił... - zamyśliłam się.
- Ma od tego koszmary. - wyjaśnił Nord.
- I niczego nie zauważyłam, tak? Choć stałam zaledwie dwa metry od Mroza podczas przemiany? - spytałam obojętnym tonem.
- Chyba nie wiesz na co go stać. - mruknęła zaniepokojona Zębuszka.
- Wiem. - odpowiedziałam jej chłodno. - Tak czy siak zostawiam Jacka w waszych rękach. Teraz to wasz problem.
- Dużo wiesz, mogłabyś nam pomóc... - stwierdził Nord.
- Nie wiem jednak wszystkiego. - westchnęłam ciężko.
Cała ta sytuacja zaczyna mnie chyba przerastać i nie mam tu na myśli zabawy Mroka. Wstałam i bez słowa ruszyłam w kierunku wyjścia, zostawiając zdezorientowanych strażników. Jedyne o czym teraz marzyłam to była samotność. Chwila ciszy i spokoju pozwoli mi wszystko poukładać w sensowną całość.

Udałam się w kierunku pokoju gościnnego, który został mi przydzielony kilkanaście godzin temu. Stanęłam przed wielkimi drzwiami wykonanymi ze starego drewna. Nacisnęłam klamkę, a wejście do pokoju stanęło mi otworem z cichym aczkolwiek denerwującym, przeciągłym skrzypnięciem. Po przekroczeniu progu zamknęłam drzwi za sobą i podążyłam w kierunku okna. Tam w kącie usiadłam i zakryłam twarz rękoma, bijąc się z własnymi myślami. Czy ja w ogóle powinnam była wtrącać się w tą całą sprawę? Z jednej strony Jack zawdzięcza mi życie. Gdyby mnie tam nie było to zginąłby. Z drugiej jednak zmiennokształtne duchy nie powinny były się mieszać... Po za tym przez to wszystko znów łaknę odpowiedzi. Odpowiedzi, którą prawdopodobnie nigdy nie poznam. Dzięki temu sytuacja staje się coraz bardziej frustrująca!
- Co się stało? - Dobiegł mnie cichy głos Agey. Nie odpowiedziałam jej ani nie spojrzałam. Zakradła się tu, podczas gdy ja chciałam być sama... - Chodzi ci o wspomnienia? - Spróbowała ponownie. Zamarłam. Delikatnie odwróciłam głowę w stronę czarnowłosej. - Czyli trafiłam w sedno... - rzekła ponuro i usiadła obok mnie. - Słuchaj... Doskonale cię rozumiem. Obydwie mamy ten sam problem. Obydwie nie znamy swojej przeszłości, ale to nie powód do zmartwień.
- Co z tego? - szepnęłam zła. - Nawet ten idiota wie kim był. Każdy strażnik wie. A my zmiennokształtne duchy już nie mamy do tego prawa? - warknęłam poirytowana.
- Dobrze wiesz dlaczego tak jest.
- Tak. - prychnęłam. - Nie ma to jak być rasą powołaną przed strażnikami.
- Jednak możemy to wykorzystać.
- Niby jak? - mruknęłam zrezygnowana.
- Jestem przekonana iż Księżyc ma te informacje. Nie bez powodu wybrał ciebie, mnie... Jeśli pomożemy Jackowi to może zyskamy jego całkowite zaufanie, a wtedy nam pomoże?
- Duch Księżyca? Nasze wspomnienia? Brzmi trochę absurdalnie...
- Wszystko tak teraz brzmi. - przerwała mi. - Swoją drogą, mam złe przeczucia. Nie jestem pewna czy, aby na pewno Mrok ma wspomnienia Jacka...
- No nie? Jednakże kto inny by tego chciał... - zamyśliłam się.
- Nie podawałabym przypuszczeń, gdybym była pewna odpowiedzi. - skwitowała Agey. - Jednak na razie proponuję współpracować ze strażnikami...
- Ty? Współpracować z kimś? - zachichotałam. - Od kiedy ten związek ma przyszłość?
- Zdarza się. - wzruszyła ramionami.
- Tylko będzie problem. Jacka i Zająca jeszcze zniosę, ale tą irytującą pseudo wróżkę już nie. - uśmiechnęłam się. Tym razem Agey zachichotała.
- Też za nią nie przepadam. - powiedziała czarnowłosa i podała mi rękę, pomagając mi podnieść się z ziemi. Razem ruszyłyśmy z powrotem do „centrum dowodzenia” Byłam już w znacznie lepszym humorze niż kilkanaście minut temu.

Przekroczyłam próg pomieszczenia i rozejrzałam się. Sorrow przysypiał, a Zębuszka rozmawiała z Jackiem. Przyznam iż wyprowadziło mnie to z równowagi lecz starałam się nie okazywać tego. Nord i Zając również rozmawiali, żywo przy tym gestykulując. Natomiast strażnik snu z niepokojem patrzył na mego smoka. Czyżby Piasek chciał uśpić Sorrowa? Nie... Przecież oni nie mają wpływu na Kaiju. Smok nic sobie nie robił z obecnej sytuacji. Choć wydaję mi się, że idąc tu widziałam uciekającego elfa, który rozpaczliwie starał się ugasić swoje płonące ubranie. Może Sorrow nie jest taki spokojny na jakiego teraz wygląda?
- Więc jak będzie? Co robimy dalej? - spytałam podniesionym aczkolwiek wciąż spokojnym głosem, aby wszyscy zwrócili na mnie swą uwagę. Sorrow podniósł się gwałtownie i podszedł do mnie. Położyłam dłoń na jego pysku i zapatrzyłam się w cudowne, szmaragdowo-zielone oczy smoka. Uśmiechnęłam się ciepło. Nigdy nie potrafiłam długo się na niego złościć. Choćby nie wiem co zrobił. Zbyt wiele dla mnie znaczy.
- Raczej to o czym wcześniej rozmawialiśmy. - odpowiedział mi Zając. - Złożymy Mrokowi niezapowiedzianą wizytę.
- Tak, ale nie wiemy gdzie on teraz przebywa. - słusznie zauważył Nord.
- Pewnie w kryjówce po lasami Burgess. - odpowiedziałam jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Rusz głową, Ann. Skoro nas zaatakował, doprowadził do wypadku Jamiego to jaka jest szansa iż wciąż tam jest? - Czarnowłosa spojrzała na mnie wyczekująco. W odpowiedzi cicho westchnęłam i spuściłam wzrok. Miała rację...
- Co w takim razie proponujesz? - zapytałam.
- Można by zastawić pułapkę. - rzucił od niechcenia Sorrow.
- Pomysł dobry, ale musi to być coś wyjątkowego. Coś na co Mrok rzeczywiście się skusi. - dodała Agey.
- Mrokowi zależy na władzy. Chce, aby dzieci odczuwały strach. Jego strach.
- Niekoniecznie, Nord. - mruknęłam pod nosem i uśmiechnęłam się delikatnie, gdyż wpadłam na pomysł, który może pomóc. Choć nie do końca jestem z niego zadowolona...
- Co masz na myśli? - spytała Zębuszka.
- Mrokowi nie udało się przejąć władzy ze względu na to iż dołączył do was Jack i jednocześnie was zjednoczył. To właśnie Jack zniweczył plany Księcia Koszmarów i to na nim po odzyskaniu sił się skupił.
- Więc przynętą będzie Mróz? - Smok uradowany uniósł łeb w moją stronę.
- Dobrze główkujesz. - przyznałam choć nie do końca byłam zadowolona z tego jak Sorrow zareagował na tą wiadomość.
- Musimy być ostrożni. Jack jest teraz bezbronny... - zaczęła nieśmiało Zębuszka za co miałam ochotę ją udusić.
- Jaki bezbronny? - oburzył się nasz podmiot rozmowy.
- Będziemy. - zapewniłam znudzona, nie zważając na Mroza.

Zrobię to. Zrobię to dla równowagi w świecie. Dla tego czym powinny zajmować się zmiennokształtne duchy. Jednakże jest coś więcej. Coś co prawdopodobnie zyskam, pomagając Jackowi. Wreszcie będę wiedziała, kim byłam w przeszłości...



------------------------
Od Autorki: Znów dodaję wcześniej :P Jestem niecierpliwa, a po za tym dziś taka równa data, a ja lubię w takie publikować :P
Więc jak wam się podoba (prawie) najdłuższy rozdział? Ciekawa jestem waszych opinii :D
A i za nim zapomnę... Jeśli podoba wam się mój blog, chcecie mi pomóc w jego promowaniu itp. to nominujcie Zakazane Wspomnienia pod tą notką. Będę wam za to ogromnie wdzięczna ^-^
Co dalej... Zastanawiacie się pewnie kiedy kolejny rozdział, prawda? To zależy. Więc zrobimy tak. Na razie oczekuję pięciu komentarzy od różnych autorów. Zaglądajcie jednak często bo być może ustalę w tym tygodniu datę publikacji :P
Oprócz tego, wiecie już, że blog dobił do ponad dwóch tysięcy wejść? Dziękuję wszystkim co komentują za to, że po prostu są. Wasze komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że to co tworzę nie jest tylko dla mnie. Jeszcze raz dziękuję!
Dodatkowo zapraszam was do ponownego przejrzenia strony "Bohaterowie" Znalazła się tam kolejna grafika mojego autorstwa :)
Ok, ostatnia informacja dla Will. Wybacz, że u Ciebie nic nie komentuję, ale wiedz, że czytam każdą twoją notkę :) Gdy ogarnę się ze szkołą nadrobię wszystko. Na razie nie mogę się otrząsnąć z faktu iż moje ferie już się zakończyły :( 
No nic...

Do następnego!

Ann Varcon